Strona główna
Historia klubu
Forum dyskusyjne
Członkostwo
Organizacja klubu
Imprezy, Zloty i Wyprawy
Jazda
Bezpieczeństwo
Linki
Kontakt
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Copyright © 2004 IDF

Zlot ogólny SCRC - Liberec 2007

Źródło: Chopper Magazin 6/2007

Liberec

Urocze miasteczko w północnych Czechach, górskie serpentyny, słońce zza chmur i my - czternastu motocyklistów z Polski.

Spotykamy się po przerwie, długiej przerwie... Sami wiecie, jak to jest, kiedy trwa sezon - wycieczki, popołudniowe moto-spotkania na łonie natury, zloty... O jednym z nich opowiem na łamach tego numeru „Chopper Magazin".

Czerwiec, Liberec - urocze miasteczko w północnych Czechach, górskie serpentyny, słońce zza chmur i my - czternastu motocyklistów z Polski - tych należących i nienależących do SCRC.

Cały zlot trwał od piątkowego poranka do niedzielnego popołudnia. Uroczyste otwarcie - to przejazd dwustu motocykli podążających w zwartej kolumnie przez stary rynek i główne ulice miasta. Następnie konkursy, występy czeskich mini-gwiazd rockowych, pokaz barmański ze smakowaniem drinków włącznie - uczta dla kobiet, no i oczywiście wieczorne tańce, śpiew i inne atrakcje. Ku naszemu polskiemu rozczarowaniu - atrakcje przewidziano jedynie do „wczesnych godzin porannych", ponieważ na godz. 11.00 w sobotę przewidziano kilka grupowych przejażdżek po okolicy. Motocykli w poszczególnych ekipach nie było już dwieście, a dwadzieścia. Opcji wycieczek było bowiem na tyle dużo, że każdy uczestnik zlotu mógł spokojnie znaleźć coś zgodnego ze swoimi turystycznymi upodobaniami. Nasza polska ekipa wybrała wycieczkę na Ješt?d, górę dominującą nad Libercem oraz do jaskini motocyklowej, miejsca z niesamowitym wręcz klimatem.

Mroczna knajpa, wypełniona „Czarnymi Jeźdźcami" do której można śmiało wjechać bikiem pozwoliła nam na ochłodzenie emocji. Później krótka pętla po górach Izerskich i powrót na kemping, gdzie czekał obiad, turniej siatkonogi i... kontynuacja zabawy. Sobotni wieczór obfitował w nie mniejsze atrakcje, niż piątkowy, a gwoździem wieczoru był niezapomniany pokaz kaskaderski. Muzyka, ognisko, towarzyskie spotkania w podgrupach, kilka języków świata w tle, uśmiechnięte twarze... To był naprawdę udany czas. Mówię to ja - początkująca motocyklistka, która dopiero wkracza w jednośladowy świat i dzięki takim spotkaniom nabiera pewności siebie. A w przyszłym roku północne Morawy, napiszemy o tym.

Paula

(kliknij aby powiększyć)