Strona główna
Historia klubu
Forum dyskusyjne
Członkostwo
Organizacja klubu
Imprezy, Zloty i Wyprawy
Jazda
Bezpieczeństwo
Linki
Kontakt
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Copyright © 2004 IDF

Celadna 2008

Czeskiego piwa i beskidzkich tras nigdy za wiele ...
Zlot SCRC w Čeladnej.
 

Z przyjemnością wracam do napisania kilku zdań o tym co nowego dzieje się w naszym ponad dwudziestoosobowym (już) gronie motocyklistów, członków i sympatyków polskiego "chaptera" klubu SCRC.

Sezon dla nas trwa zwykle od pierwszego słonecznego dnia wiosny i kończy się październikowym wypadem w Bieszczady (pisałam o tym w 7 numerze Chopper Magazin) więc wydarzeń i przygód jest oczywiście sporo. Dziś natomiast z radością wracam myślami do początku czerwca, kiedy to odbył się europejski zlot Southern Cruisers Riding Club. Tym razem organizatorem zlotu był North Moravian Chapter SCRC. Ponad trzysta bików zjechało w piątkowe przedpołudnie do cudnego zakątka Beskidów - miejscowości Čeladná. Miasteczko urocze. Polecam je na całoroczny wypoczynek nie tylko motocyklistom, ale również ich niejeżdżącym rodzinom i przyjaciołom. A w zimie narciarzom.

 

Jest to bardzo ciekawy region, który gwarantuje turystom mnóstwo przyjemności i okazji do podziwiania piękna przyrody. Można tu zobaczyć gęste lasy, pastwiska na zboczach gór, górskie grzbiety, wiele typowych, dobrze zachowanych ludowych chałup ryglowych jak również spotkać Valachów z kieliszkiem śliwowicy. Jednym z największych magnesów Beskidów są zachowane drewniane kościółki. Nas oczywiście interesowały przede wszystkim górskie zakręty, swobodna jazda i podziwianie tego całego piękna.

 

Beskidy zaskoczyły nas też pogodą bez której, możecie mówić, że nie, ale jednak imprezy tego typu nie mają "smaczka". Nikt mi nie powie, że czeskie piwo, kiełbaskę z grilla, doborowe towarzystwo i tańce pod chmurką, zamieniłby na zakopcony lokal, z czarką zupy na rozgrzanie.

Przywitało nas i pożegnało bezchmurne niebo i uśmiechy "hostess", przebranych za wszelkiego rodzaju symbole football'owe, jako że trafiliśmy na rozpoczęcie rozgrywek Euro.

Dzień inauguracji to 10-kilometrowa parada motocyklowa, prowadząca prosto na uroczy punkt widokowy na Beskidy. Tam, na tle krajobrazu i setek motocykli pamiątkowe foto i wracamy do "bazy", gdzie czeka na nas przezabawny program. Pomijam fakt zebrania przez polską reprezentację (było nas 23 osoby) nagród i wyróżnień za wszystkie konkurencje alkoholowo-siłowe, pomijam też fakt pokazu polskiego wykonania tańca pogo do delikatnej muzyki AC/DC, ale nie pominę kilku słów na temat naszych sobotnio-niedzielnych moto-wycieczek.

Po piątkowym relaksie (hulanki do białego rana) odpaliliśmy motocykle nieco później niż było w planach, ale udało się poznać najatrakcyjniejsze walory tamtejszego regionu.

Zwiedziliśmy miasteczko Štramberk, podnieśliśmy adrenalinę na torze bobslejowym i późnym popołudniem wróciliśmy na kolejny wieczór relaksu. Apetyt dopisywał. Na stół poszły knedliki, sosy, smażony ser, regionalne ciasto a na deser lokalny browar.

Powroty, jak zwykle, ciężkie, późnym niedzielnym wieczorem, w przededniu następnego dnia pracy? ach o tym już nie chce się pisać?

Ważne są tylko te chwile pozytywnych uniesień, a takie niewątpliwie były trzy pełne dni spędzone w gronie motocyklowych przyjaciół z motocyklową aurą w powietrzu.

Do zobaczenia na trasie. Zapraszam do odwiedzenia naszej strony, na której umieszczone są inne relacje z wypraw: www.scrc.pl

 
Paula

(kliknij aby powiększyć)